Wewnętrzne blizny

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie artykuł z jednego z czasopism psychologicznych podesłanego mi przez pewną osobę. Na początku miały to być bardziej osobiste przemyślenia, które miały zostać jedynie na dysku mojego komputera. Jednak po krótkiej chwili doszedłem do wniosku, że w moim odczuciu są to wnioski na tyle ważne, że chciałbym się nimi podzielić z innymi. Postanowiłem troszeczkę przerobić swój tekst i wypuścić go w świat.



Ostatnio dużo czasu i energii poświęcam na to, żeby „przerobić” w sobie to, co kiedyś mnie spotkało. Chciałbym JAKOŚ odmienić swój los, sprawić, żeby wszystko było takie jak ja chcę. Nie jestem w stanie zaakceptować myśli, że tak wiele rzeczy w moim życiu rządzi się własnymi prawami, a ja nie zawsze jestem w stanie coś z tym zrobić.

W dzieciństwie i późnej, w czasie kiedy byłem nastolatkiem bardzo dużo włożyłem w to, żeby wyprzeć ze swojej świadomości niektóre fakty. Zrobiłem to prawie całkiem nieświadomie, żeby nie cierpieć. Zrobiłem to też po to, aby nie dopuścić do siebie myśli, że moje życie tak bardzo różni się od innych. Podświadomie bardzo chciałem być traktowany na równi z innymi, pomimo moich niedoskonałości wynikających z mojej przeszłości.
Dzisiaj dużo z tych rzeczy wychodzi ze mnie ze zdwojoną siła, a ja bardzo staram się zrobić coś, co sprawi, że moje życie „wróci do normalności”. Dochodzę chyba do wniosku, że poświęcam na to zbyt wiele wysiłku, bo przeszłości nie jestem w stanie zmienić.

Przeczytałem kiedyś w jednej książce, że największą siłą mężczyzny są jego blizny.
Żelazny Jan Roberta Bly'a jest metaforyczną opowieścią o chłopcu, który pod nieobecność rodziców znalazł klucz do swojej prawdziwej, głęboko ukrytej natury, która według rodziców jest zła, nieodpowiednia i niebezpieczna do tego stopnia, że trzeba trzymać ją w klatce i nigdy o niej nie wspominać.
Ta prawdziwa natura w powieści jest pokazana jako dzikus. Zaraz po uwolnieniu dzikusa, zabiera on chłopca z dala od rodziców nad złote źródło, które jest czyste jak kryształ i pełne światła – symbolizuje wewnętrzne bogactwo. Zadaniem chłopca było pilnowanie, aby nic nie wpadło do tego źródła, a tym samym nie doszło do skażenia źródła.

Już pierwszego dnia chłopiec nie wytrzymał i odruchowo zanurzył w wodzie palec, w który skaleczył się uwalniając dzikusa, a tym samym jego palec pokrył się złotem.
Przywodzi to na myśl ozłocenie naszych wewnętrznych ran, które nosimy w sobie i które są tłem naszej psychiki. Autor podkreśla, że do zranienia doszło, kiedy chłopiec uwolnił dzikusa, który jest reprezentacją naszej błyskotliwości, szczodrości, dzikości, wielkości i spontaniczności. Zaznacza on też, że rany pochodzące z naszej wewnętrznej podróży, aby uwolnić nasze wewnętrzne „ja” bolące tak mocno, że musimy zanurzyć je w wodzie są źródłem naszego największego geniuszu.
Jednym z tych cytatów, które najbardziej do mnie przemawiają jest:
Gdziekolwiek by się pojawiła rana w naszej psychice(…)tam właśnie należy poszukiwać źródeł tego, co będzie naszym największym wkładem na rzecz społeczeństwa.

Jeśli niezależnie od nas przydarzy nam się coś złego, zazwyczaj tracimy energię na to, żeby szukać winnych. Sam tak jeszcze czasami robię, chociaż odkąd uświadomiłem sobie, że winni naszego nieszczęścia są nam potrzebni, żeby móc wyładować na nich naszą złość i frustrację to staram się pogodzić z pewnymi faktami mojego życia i przekuć je na swoją korzyść. Jest wiele dróg i możliwości, które mi w tym pomagają, a im większą czuje w sobie zgodę na to, na co nie mam, czy nie miałem wpływu, tym bardziej czuje, że otwierają się przede mną nowe możliwości.
Trwa ładowanie komentarzy...